Dodaj zdjęcie profilowe

avatarAgnieszka Jędrzejczak

Łódź
Dziennikarz

Możesz pomóc młodej mamie przekazując 1 procent podatku

0000-00-00 00:00:00

Joanna Grzelak z Łęczycy po urodzeniu swojego drugiego dziecka zapadła w śpiączkę. Od ponad dwóch lat pani Asia nie tuliła w rękach swoich dwóch wspaniałych synków, 9-letniego Piotrusia i 2,5 rocznego Pawełka. Jej życie to dziś psychiczna i fizyczna walka ze swoim ciałem. Walka o to, by w końcu przytulić dzieci, porozmawiać z bliskimi czy po prostu samodzielnie zjeść.Nikt nie przypuszczał, że Asia może mieć tak poważne problemy z sercem. Jak większość młodych mam cieszyła się życiem i pełną rodziną. Jesienią 2010 roku Asia dowiedziała się, że po raz drugi zostanie mamą. Choć ciąża była zagrożona i praktycznie od samego początku organizm Asi nie najlepiej reagował, radość była ogromna. Rodzina powiększy się, a mały Piotruś będzie miał braciszka. Jednak każda zwykła czynność była dla młodej mamy sporym wysiłkiem. Kilka razy Asia leżała w szpitalu w Łęczycy i w Łodzi. Miesiąc przed wyznaczonym terminem porodu, 13 czerwca, urodził się drugi, zdrowy synek, a młoda mama czuła się dobrze. Pod koniec czerwca Asia wróciła z synkiem ze szpitala do domu. Nie skarżyła się na żadne bóle. Cieszyła się okresem macierzyństwa. Pierwsze niepokojące objawy pojawiły się pięć tygodni po porodzie. Asię zaczęły męczyć nagłe i silne skurcze w klatce piersiowej, które nie pozwalały jej normalnie funkcjonować. Nigdy wcześniej młoda kobieta nie miała takich objawów. Później wszystko posypało się jak kostki domina. Pierwszy skurcz złapał Asię 20 lipca 2011 roku, kiedy jechała samochodem do swojego brata. Ból ustał po jakimś czasie, ale to był dopiero początek. Tego samego dnia wieczorem do domu Asi przyjechała karetka, bo objawy powtórzyły się. - Nie zrobiono badania serca. Wytłumaczono jedynie, że to hormony - opowiada pani Anna, mama Asi. Następnego dnia młoda mama poszła do przychodni po poradę, ale i tym razem nie wykonano jej żadnych badań. Gdy wróciła do domu skurcz w klatce piersiowej wrócił. Wtedy kolejny raz, tego samego dnia, poszła do lekarza, ale już prywatnie. Podczas wizyty podobnie jak poprzednio, nie wykonano specjalistycznych badań. Lekarz twierdził, że to przeziębienie. Asia wróciła do domu i wtedy jej stan się pogorszył. Skurcz w klatce piersiowej był na tyle silny, że młoda mama, na zmianę kładła się na łóżku i wstawała, byleby przestało boleć. Cały czas była przy niej jej mama z Pawełkiem i Piotrusiem. Asia powtarzała tylko, że ból jest bardzo silny. To były jej ostatnie słowa - położyła się na łóżku i już nie wstała. - Wtedy Asi serduszko zatrzymało się. Gdybym nie poszła za nią do pokoju, nie byłoby jej na świecie. Zaczęłam ją reanimować i w między czasie zadzwoniłam na pogotowie - wspomina pani Anna. Ratownicy mieli już odstąpić od reanimacji, ale Asia złapała oddech, akcja serca została przywrócona. Młoda mama pozostała jednak nieprzytomna. Asia straciła czucie w nogach, nie uśmiechała się, a jej oczy nerwowo szukały jakiegoś celu. Pierwsza diagnoza, którą usłyszała mama Asi to zapalenie mięśnia sercowego, kolejna - zawał.Jednoznacznie nie stwierdzono jednak, co było przyczyną nagłej utraty zdrowia. Młodą kobietę wypisano ze szpitala do domu we wrześniu 2011 roku. Od tego dnia trwa prawdziwa walka jej bliskich i znajomych o powrót Asi do codziennego życia. Poranna toaleta, posiłek, rehabilitacje, posiłek, toaleta. Asia, mimo że jest w śpiączce mózgowej, pokazuje bliskim, że jest obecna wśród nich. Jej wzrok jest już spokojniejszy, młoda mama uśmiecha się i mniej płacze. Wcześniej łzy leciały jej z oczu niemal kilka razy dziennie. Mama dwóch chłopców trzy tygodnie temu została przewieziona do Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego "Światło" w Toruniu. Razem z nią pojechała pani Anna, która musiała wynająć mieszkanie, by móc opiekować się córką. Miesięczny koszt pobytu Asi w placówce to ponad 3 tys. zł. Do kosztów trzeba doliczyć jeszcze zakup lekarstw, które są bardzo kosztowne. Wcześniej bliscy kupili już Asi pionizator, podnośnik i wózek. Sprzęt pomaga w rehabilitacji. Asia nie musi też ciągle leżeć w łóżku i ma możliwość przebywania z rodziną i przyjaciółmi w drugim pokoju. Bliscy starają się o przewiezienie Asi do kliniki w Krakowie, ale tam miesięczny pobyt to koszt 15 tys. zł. Co będzie dalej? Nie wiadomo. Dla bliskich młodej mamy liczy się każdy dzień, kiedy mogą mieć kontakt z Asią. W pomoc angażuje się jej rodzina, przyjaciele i znajomi z zakładu pracy młodej kobiety. Pomóc może też każdy z nas Rozliczając zeznanie roczne możemy przekazać jeden procent podatku na rzecz Fundacji Avalon, której podopieczną jest Asia (szczegóły w ramce obok). Każda, nawet najmniejsza kwota to szansa dla młodej mamy na powrót do zdrowia i normalnego życia. Asia jest podopieczną fundacji Avalon. Wymaga stałej specjalistycznej opieki medycznej, pielęgnacji i rehabilitacji, a to wiąże się z dużymi nakładami finansowymi na sprzęt, masażystów i artykuły higieniczne. Bliscy zwracają się z z prośbą o przekazanie jednego procenta podatku na rzecz córki. Fundacja "Avalon" Bezpośrednia Pomoc Niepełnosprawnym KRS 0000270809 z dopiskiem Joanna Grzelak 1409

Jesteś na profilu Agnieszka Jędrzejczak - stronie mieszkańca miasta Łódź. Materiały tutaj publikowane nie są poddawane procesowi moderacji. Naszemiasto.pl nie jest autorem wpisów i nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanej informacji. W przypadku nadużyć prosimy o zgłoszenie strony mieszkańca do weryfikacji tutaj