Dodaj zdjęcie profilowe

avatarAgnieszka Jędrzejczak

Łódź
Dziennikarz

Rodzina znęcała się nad dziećmi. Winne PCPR?

0000-00-00 00:00:00

Udało nam się ustalić, że kierowniczka PCPR w Łęczycy wcześniej straciła posadę dyrektora w Domu Pomocy Społecznej w Karsznicach. Powód? Liczne nieprawidłowości w funkcjonowaniu jednostki. Prokuratura sprawdza czy w PCPR odpowiednio nadzorowało rodzinę zastępczą A. Sąsiedzi tymczasem zastanawiają się, dlaczego ośrodek nie porozmawiał z nimi, przeprowadzając wywiady czy kontrole w rodzinie zastępczej.Jak relacjonują sąsiedzi, z domu państwa A. często dochodziły niepokojące odgłosy. Bożena A. była zamkniętą, nietowarzyską osobą, często wpadała w szał, co skutkowało interwencjami policji. Jan A. był zaś widywany przy śmietnikach, które często przeszukiwał. Adoptowane dzieci rzadko wychodziły na zewnątrz, a tym bardziej na plac zabaw, który jest tuż za domem oskarżonego o maltretowanie dzieci małżeństwa. Jeśli już wyszły, mogły bawić się tylko na niewielkiej powierzchni podwórza, pod czujnym okiem Jana A. - Za nim, jak cień, chodziła 20 - letnia Karolina A. - opowiadają sąsiedzi. Mówią także, że oskarżony mężczyzna miał potwierdzone dokumentem problemy psychiczne. Takich wyników badań nie posiadał jednak łęczycki PCPR, który całą dokumentację rodzinną przekazał prokuraturze. - Nie posiadamy takich danych. Jednak oskarżeni przejdą badania psychiatryczne i seksuologiczne, więc jeśli są chorzy, z pewnością zostanie to wykazane - mówi Monika Piłat, prokurator rejonowy w Łęczycy. Fatalna sytuacja w rodzinie państwa A. nie jest już tajemnicą. Nikt nie kryje, że wiele lat rozgrywał się tam koszmar. Dlaczego jednak nikt nie interweniował? O złym traktowaniu sygnalizowały same dzieci, które w kolejnych latach trafiały do domu na ul. Tuwima w Łęczycy - Żałuję, że nie zgłaszaliśmy przypuszczalnych przez nas problemów w rodzinie A. Mogliśmy przecież interweniować w różnych instytucjach, aż do skutku. Nie zrobiliśmy jednak tego - powiedział nam jeden z sąsiadów. Sąsiedzi zastanawiają się również, dlaczego żaden z pracowników ośrodka i kuratorów nie przyszedł do nich i nie zapytał o to, co dzieje się w domu państwa A. Kierownik PCPR tłumaczy, że nie mają takiego obowiązku. - Nie mamy w obowiązku przepytywania sąsiadów - mówi Iwona Zielińska, kierownik PCPR Łęczycy. Prokuratura przygląda się pracy PCPR. Tymczasem udało nam się ustalić, że Iwona Zielińska, kierownik PCPR w Łęczycy, w 2005 roku została odwołana z funkcji dyrektora Domu Pomocy Społecznej w Karsznicach. Odwołanie było skutkiem kontroli w ośrodku, która wykazała szereg nieprawidłowości w zarządzaniu jednostką pod względem organizacyjnym i administracyjno - finansowym. Chodziło m.in. o brak o odpowiedniego nadzoru byłej dyrektorki i złe gospodarowanie depozytami podopiecznych. Rada gminy Wiotnia, do której należy także Zielińska, nie zgadzała się na jej odwołanie. Sama Zielińska odwoływała się później do sądów: Sądu Pracy w Kutnie, Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego i Sądu Najwyższego, jednak bezskutecznie. Po tej sprawie została zatrudniona jako pełniąca obowiązku kierownika PCPR w Łęczycy. Kierownikiem ośrodka została w ubiegłym roku.

Jesteś na profilu Agnieszka Jędrzejczak - stronie mieszkańca miasta Łódź. Materiały tutaj publikowane nie są poddawane procesowi moderacji. Naszemiasto.pl nie jest autorem wpisów i nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanej informacji. W przypadku nadużyć prosimy o zgłoszenie strony mieszkańca do weryfikacji tutaj