Czy schronisko w Łęczycy jest mordownią? Poważne zarzuty prezes fundacji na rzecz ochrony praw zwierząt

Joanna Kaźmierczak
Joanna Kaźmierczak
Czy schronisko w Łęczycy jest mordownią? Poważne zarzuty prezes fundacji na rzecz ochrony praw zwierząt
Czy schronisko w Łęczycy jest mordownią? Poważne zarzuty prezes fundacji na rzecz ochrony praw zwierząt Joanna Kaźmierczak
- Uważam, że absolutnie nie powinno się utrzymywać schroniska w Łęczycy. Przepraszam, ale prowadziliście tutaj mordownie - powiedziała podczas posiedzenia Katarzyna Śliwa-Łobacz, prezes fundacji Mondo Cane.

We wtorek w urzędzie miasta odbyło się wspólne posiedzenie Komisji Stałych Rady Miejskiej. Jednym z punktów posiedzenia była dyskusja dotycząca dalszych losów łęczyckiego schroniska dla zwierząt. Na spotkaniu byli również wolontariusze oraz mieszkańcy.

- Od pewnego czasu mamy problem z wypracowaniem decyzji, co dalej ze schroniskiem w Łęczycy - zaczął Wojciech Czaplij, wiceburmistrz. - Ci, którzy przygotowali to rozporządzenie są oderwani od rzeczywistości i nie mają do czynienia z funkcjonowaniem schronisk w Polsce. Niestety zmiany te nie idą z żadnym wsparciem finansowym dla samorządów. Decyzja o tym, że ta uchwała wejdzie w życie zapadła dopiero 24 sierpnia. Rządzący dali samorządom czas do 27 stycznia, aby zastosować się do nowych zmian. Nawet jeśli teraz państwo usiądziecie z nami do przygotowania budżetu na przyszły rok i ewentualnych przesunięciach to gwarantuję, że nie uda nam się wykonać tych zmian w stu procentach. W rozporządzeniu mówi się m.in. o sali zabiegowej, określonych temperaturach w boksach, powiększeniu wybiegów (inne parametry dla suk szczennych, inne dla suk karmiących) czy pojazdach do przewozu zwierząt, jak również o zatrudnieniu wykwalifikowanej kadry. Człowiek zatrudniony w schronisku powinien według przepisów mieć co najmniej wykształcenie technika weterynarii, geotechnika lub lekarza weterynarii. Wymagany jest również całodobowy dyżur lekarza weterynarii. Po rozmowach z gabinetami weterynaryjnymi, roczny wydatek na samego lekarza, który byłby w gotowości 24 godzinnej to jest kwota około 200 tysięcy złotych. To nie będzie dla nas łatwa decyzja - zakończył wiceburmistrz.

Nie ma pieniędzy na schronisko

Głos w sprawie zabrał także Adam Kujawa, dyrektor Zieleni Miejskiej w Łęczycy, pod którą podlega schronisko.

- Kontaktowałem się z weterynarią w Kutnie. Myślałem, że jeśli mamy monitoring i firmę ochroniarską to jakoś pozwoli nam to przejść przez ten problem. Niestety, nie. W schronisku będzie musiał ktoś przebywać przez całą dobę. Łączy się to z ogromnymi wydatkami. W tej chwili w schronisku zatrudnione są dwie osoby. Po zmianach trzeba byłoby zatrudnić dziewięć osób (uwzględniając urlopy, zmiany, zwolnienia). Chętnych brak. (...) W szczytowym momencie w schronisku mieliśmy 140 psów, w tej chwili mamy 20. To głównie zasługa mieszkańców Łęczycy. Musielibyśmy również zakupić nowy pojazd do przewozu zwierząt. W tej chwili łączny koszt utrzymania schroniska to jest 228 tys. zł. Jeśli udało by się sprostać wymaganiom nowej ustawy to jest to kwota 1 mln 345 tys. zł (w kwocie ujęte są etaty pracowników, obsługa weterynaryjna, dostosowanie wybiegów, działalność schroniska, szpital dla zwierząt) - mówi Adam Kujawa, dyrektor Zieleni Miejskiej w Łęczycy.

Schronisko w Łęczycy było mordownią?

Na spotkanie przyjechała również Katarzyna Śliwa-Łobacz, prezes zarządu fundacji na rzecz ochrony praw zwierząt Mondo Cane.

- Przyjechałam tutaj, aby pomóc rozwiązać Państwu ten problem. Zostałam poproszona przez wolontariuszy, aby pomóc w niezamykaniu tego schroniska. Natomiast po przeanalizowaniu wszystkich dokumentów mój pogląd się zmienił. (...) Schronisko w Łęczycy nie ma się czym chwalić. Z danych inspekcji weterynaryjnej wynika, że w 2020 roku w waszym schronisku śmiertelność zwierząt wynosiła aż 36 procent. Mniejsza była w mordowni Radysach. Uśmiercono dwa psy, padło dziewięć. Jak to możliwe, że w schronisku pod opieką padło dziewięć zwierząt? Albo nie było opieki weterynaryjnej albo czegoś ktoś nie zauważył. Mało tego w 2020 roku pięć psów uciekło z waszego schroniska. To kuriozum. To są dane oficjalne. W 2021 roku osiągnęliście śmiertelność na poziomie 24 proc. To oznacza, że w tym schronisku co czwarte zwierzę traci życie. To ogromna śmiertelność - powiedziała Katarzyna Śliwa-Łobacz.

Prezes fundacji mocno skrytykowała osoby prowadzące schronisko.

- Uważam, że absolutnie nie powinno się utrzymywać schroniska w Łęczycy. Przepraszam, ale prowadziliście tutaj mordownie. (...) Uspokoję, że za to nie będziecie ponosić odpowiedzialności, ponieważ mam tylko dane, a nie mam dowodów i zeznań świadków. Gdybym je miała to zrobiłabym prowadzącym schronisko postępowanie karne - powiedziała prezes fundacji. - Z drugiej strony macie coś wyjątkowego, czego nie doceniacie - wolontariat. Jeżeli w zeszłym roku te dziewczyny (chodzi o grupę Zwierzoluby Łęczyca, której członkowie także byli na spotkaniu) znalazły nowy dom dla 70 psów bez waszego wsparcia. Wypada im za to podziękować.

Jak rozwiązać trudną sytuację?

Prezes Katarzyna Śliwa-Łobacz zaproponowała również rozwiązania jakie można zastosować w Łęczycy podczas sporządzania umowy ze schroniskiem, do którego miałby trafiać bezdomne zwierzęta z miasta.

- Mój pomysł polega na tym, abyście podpisali umowę z jakimś schroniskiem. Nie będziecie mieli argumentów, że miasto wydaje miliony na schronisko. Apeluję, abyście jednak podpisali pewne porozumienie ze swoimi wolontariuszami, aby oni mogli w każdym momencie pojechać do tego schroniska, zrobić kilka zdjęć i szukać im domu. (...) Coraz więcej samorządów zawiera w umowach ze schroniskami punkt, że jeżeli adopcyjność zwierząt nie osiągnie danego poziomu to umowa zostanie rozwiązana. Samorządy wychodzą z założenia, że nie ma sensu płacić za zwierzęta, które będą tam latami. Gmina Adrespol ma taką umowę z Jasionką. Jeździ wolontariuszka, robi zdjęcia psom i szuka im kochającego domu. Efekt jest taki, że gmina zaoszczędziła, kontroluje swoje psy i aktywizuje wolontariuszy. To według mnie najlepsze rozwiązanie. Mogę Państwu pomóc w skonstruowaniu takiej umowy - deklaruje Katarzyna Śliwa-Łobacz.

Wojciech Czaplij, wiceburmistrz, zapowiedział, że chętnie spotka się jeszcze z prezesem fundacji Mondo Cane.

To jednak nie koniec problemów. Na spotkaniu okazało się, że schronisko znajduje się na terenie objętym ochroną archeologiczną. To oznacza, że wszelkie zmiany takie jak na przykład rozbudowa placówki, musi zatwierdzić Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków w Łodzi. Na budowę nowego schroniska w Łęczycy w innej lokalizacji trzeba byłoby przeznaczyć około 5-6 mln zł.

Ostateczna decyzja dotycząca likwidacji schroniska jeszcze nie zapadła. O przyszłości placówki zdecydują radni miejscy.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

iPolitycznie - M. Maląg o najnowszych danych dotyczących bezrobocia

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na leczyca.naszemiasto.pl Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie