„Paragony grozy" prosto znad Bałtyku. Ile trzeba zapłacić za zapiekankę, porcję halibuta i herbatę? Ceny szokują

Patrycja Seklecka
Patrycja Seklecka
"Zapiekanka jeszcze do niedawna kosztowała 6-8 zł, teraz 18! Za małą zapiekankę!" - zauważa użytkowniczka z Gdańska.
"Zapiekanka jeszcze do niedawna kosztowała 6-8 zł, teraz 18! Za małą zapiekankę!" - zauważa użytkowniczka z Gdańska. MICHAL PAWLIK / Archiwum Polska Press/zdjęcie ilustracyjne
Udostępnij:
Planując wakacje w najbardziej obleganych miejscach turystycznych Polski zastanawiamy się, jakie ceny czekają nas w lokalnych punktach gastronomicznych. Te obawy są uzasadnione - w sezonie ceny wyraźnie wzrastają, a sam moment płatności może przyprawić niektórych o zawrót głowy. Jak w 2022 roku wygląda sytuacja nad Bałtykiem? Ile trzeba zapłacić za zapiekankę, porcję halibuta i herbatę? Znaleźliśmy „paragony grozy” prosto znad Bałtyku.

Spis treści

„Paragony grozy” znad Bałtyku wciąż aktualne

Sprawdzanie cen jedzenia nad Bałtykiem to niemalże coroczna tradycja. W 2022 roku, kiedy cały świat boryka się ze skutkami pandemii i wojny, a ceny na sklepowych półkach poszybowały wysoko w górę, takie działanie jest tym bardziej uzasadnione. Od początku maja użytkownicy mediów społecznościowych dzielą się doświadczeniami z własnych wypadów do restauracji i innych lokali gastronomicznych, nie kryjąc przy tym zdziwienia. Już kilka miesięcy temu ceny były wysokie - w sezonie wakacyjnym 2022 chyba niewiele się zmieniło, na co wskazują rachunki znajdujące się na naszej liście.

Pokazywanie rachunków to nowy trend. Wszystkie zaskakują

Swoimi spostrzeżeniami wczasowicze aktywnie dzielą się m.in. na Twitterze, gdzie udostępniają także zdjęcia wspomnianych paragonów. Z postów dowiadujemy się m.in., że za zapiekankę i dwie herbaty w Gdańsku trzeba zapłacić 36 złotych, a deser w postaci gofrów, lodów, kawy i czekolady dla dwóch osób to koszt blisko 70 złotych. Nie brakuje także głosów mówiących o tym, że istnieją jeszcze miejsca, w których można zjeść i nie zbankrutować. W każdym razie najrozsądniejszym wyjściem jest sprawdzenie cen w kilku lokalach w okolicy, zanim zdecydujemy się na wizytę w którymś z nich.

Gofry jak na wakacjach

miejsce #1

MPM

MPM MGO-36M

227,63 zł149,00 zł-35%
miejsce #2

Dezal

Dezal 301.5R czerwony

553,79 zł368,99 zł-33%
miejsce #3

KRUPS

KRUPS FDK 251

223,45 zł152,00 zł-32%
miejsce #4

Severin

Severin WA 2114

176,90 zł139,18 zł-21%
miejsce #6

Adler

Adler AD 3036 gofrownica czarna

118,00 zł
Materiały promocyjne partnera

Ile za jedzenie nad morzem? Paragony szokują

Zapiekanka i herbaty w Gdańsku

Zapiekanka jeszcze do niedawna kosztowała 6-8 zł, teraz 18! Za małą zapiekankę! - zauważa użytkowniczka.

Za obecną cenę zapiekanki, w przeszłości najadłaby się 3-osobowa rodzina.

Szczecińskie słodkości

Za porcję lodów, gofry, kawę i czekoladę w jednym ze szczecińskich lokali trzeba zapłacić blisko 70 złotych.

Gofr „premium" w Trzęsaczu

„Drogo czy nie?" - pyta internautka. Komentujący nie mają wątpliwości:

Nie no wcale... Jakieś 300% marży - odpowiada pan Maciek.

U nas w mieście: gofr z cukrem pudrem 4,5 zł, gofr z bitą śmietaną i owocami 16 zł.
Rozumiem, że owoce tanie nie są, no ale bez przesady - dodaje pan Daniel.

Za bitą i owoce w Jarosławcu 22. Tu jeszcze polewa… norma w tym roku. Znam tylko jedną knajpę w Rowach, gdzie ceny jak przed rokiem. Mam nadzieję, ze tak zostanie… - dopowiada pan Tomasz.

Porcja ryby w cenie całego obiadu

Nadmorskie lokale (w tym przypadku w Krynicy Morskiej) szczycą się pysznymi rybami. Za porcję halibuta trzeba zapłacić prawie 60 złotych, natomiast kawałek pstrąga z pieca jest tańszy o ok. 10 złotych. W wielu lokalach za cenę jednej rybnej porcji można zamówić dwudaniowy obiad z napojem.

Bonus: porcja ketchupu na Mazurach droższa niż całe opakowanie w sklepie
Ostatnio sensację wśród internautów wzbudził paragon wystawiony w Mikołajkach. Nie byłoby w nim nic dziwnego, gdyby nie fakt, że porcja ketchupu kosztowała połowę ceny frytek. Butelka z 430 g produktu kosztuje w sklepie ok. 3,89 zł.

Autorka podzieliła się rachunkiem z użytkownikami Twittera, uznając sytuację za „zabawną". Post postanowiła skomentować nawet osoba, która podaje się za pracownika tego lokalu, tłumacząc, że po prostu trzeba dodatkowo płacić np. za sok do piwa czy wspomniany ketchup.

Ooo, to ja wystawiłam ten paragon, właśnie skończyłam zmianę - przyznaje internautka o pseudonimie Malec. I dodaje: [...] Tak samo, jak nie mogę nikogo wpuścić do łazienki, jeśli nie jest gościem. Muszę odsyłać do płatnej toalety za rogiem, która też należy do właścicieli. Sok do piwa - tak samo. Żeby zostało mi coś wydane, muszę to nabić. Czy to keczup, czy sok do piwa, czy dania.

Wygląda na to, że ze słynnymi „paragonami grozy" nie pożegnamy się jeszcze przez długi czas, a każdy wyjazd nad Bałtyk wymaga umiejętności kalkulacji i czasu na przeprowadzenie rekonesansu po okolicznych lokalach.

Źródło: Twitter, Instagram

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Zobacz nasz nowy program 3 SPOSOBY NA - i.PL

Materiał oryginalny: „Paragony grozy" prosto znad Bałtyku. Ile trzeba zapłacić za zapiekankę, porcję halibuta i herbatę? Ceny szokują - Strona Kuchni

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie