Przydomowe oczyszczalnie ścieków w Daszynie przyczyną sporów

Redakcja
Fot. Agnieszka Jędrzejczak
Zamieszanie wokół budowy przydomowych oczyszczalni ścieków w gminie Daszyna. Końca inwestycji rozpoczętej kilka lat temu nie widać.

Jeden z mieszkańców gminy (dane do wiadomości redakcji) 25 maja 2012 roku podpisał z urzędem umowę na montaż przydomowej oczyszczalni ścieków. Wpłacił tysiąc złotych, a oczyszczalni nie widział na oczy. Jak twierdzi mieszkaniec, urząd gminy wydał mu dwie umowy na montaż oczyszczalni. Dokumenty różnią się treścią.

W pierwszej umowie wpłatę za oczyszczalnię podzielono na trzy raty. Pierwsza to 1 tys. zł, druga rata to kwota ok. 300 zł, a ostatnia 1,5 tys. zł z przeznaczeniem na "eksploatację przydomowych oczyszczalni ścieków". W umowie napisano, że właściciel nieruchomości, na której powstanie oczyszczalnia, zapłaci za jej powstanie nie mniej niż 1 tys. zł i nie więcej niż 2 tys. zł. W drugiej umowie, co ciekawe z tego samego dnia, pominięto trzecią ratę i zmieniono zakres pieniężny. Według tego dokumentu, mieszkaniec miał zapłacić za oczyszczalnie z własnej kieszeni nie mniej niż 2,5 tys. zł i nie więcej niż 3,5 tys. zł.

- Dwa lata pieniądze leżą i nie wiem, co się z nimi dzieje. Mógłbym je spożytkować inaczej - mówi rolnik.- Mam rozumieć, że jedna umowa została podłożona, pierwszą dostaje rolnik, a druga jest pokazywana w przypadku kontroli - uważa z kolei Edward Tomczak, radny gminy Daszyna. - Urząd gminy niechętnie odpowiada na moje pytania w tej sprawie.

Mariusz Gralewski, sekretarz gminy Daszyna tłumaczy, że o dwóch umowach nic nie wie.- Nic mi nie wiadomo, by powstawały dwie umowy, nie wiem co było tego przyczyną. Odpowiada za to pracownik, który przygotowywał umowy - twierdzi Mariusz Gralewski.
Mieszkańcy próbowali dowiedzieć się w urzędzie co kryje się pod "eksploatacją oczyszczalni". Zapis zniknął z treści drugiej umowy, ale całkowita kwota, którą trzeba zapłacić za oczyszczalnie wzrosła. To ich zdaniem opłata ukryta. Urząd tymczasem wyjaśnia, że eksploatacja to nic innego jak koszty serwisu, wynagrodzenie pracownika obsługującego projekt przydomowych oczyszczalni i koszty biurowe, czyli internet, ksero czy paliwo, które trzeba zużyć, by obsłużyć inwestycję.

Radny uważa, że te koszty pokrywa pensja pracownika, który zajmuje się inwestycją. - Czy kupując kilo cukru w sklepie, muszę płacić także za oświetlenie tego sklepu? - pyta radny Tomczak.

Mniej wina w Europie

Wideo

Materiał oryginalny: Przydomowe oczyszczalnie ścieków w Daszynie przyczyną sporów - Łęczyca Nasze Miasto

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie