Jarosław Pacholski, nowy prezes Spółdzielni Mieszkaniowej Łęczycanka

Redakcja
Fot. Agnieszka Jedrzęjczak
O tym co było, co jest i co będzie się działo w Spółdzielni Mieszkaniowej Łęczycanka, rozmawiamy z nowym prezesem Jarosławem Pacholskim.

Członkowie Spółdzielni Mieszkaniowej Łęczycanka mogą zaufać Jarosławowi Pacholskiemu? Pan by sobie zaufał?
Podczas konkursu każdy kandydat mógł mówić to, co chciał. Przedstawiać swoje "kolorowe wizje" i koncepcje działalności spółdzielni. Teraz przede mną etap analizy i wdrażania. Poprosiłem radę, by dała mi możliwość realizacji, dostałem rok na wprowadzenie swojej koncepcji. Wiem co mam robić i biorę się do pracy. O ten sam kredyt zaufania proszę członków naszej spółdzielni.

Kandydował Pan w poprzednich konkursach na stanowisko prezesa, tym razem się udało.
Mam ustabilizowaną sytuację osobistą i, to może zabrzmieć patetycznie, ale jako człowiek dążę do samorealizacji. Uważam, że moje wykształcenie i doświadczenie, byłem sześć lat członkiem rady spółdzielni mieszkaniowej, pozwoli mi tu zmienić wiele. By przyjąć
stanowisko prezesa, zrezygnowałem z czynnego udziału w pracy w mojej firmie. Przyszedłem tu żeby naprawdę coś zmienić, widzę tu potencjał. Moje kandydowanie na prezesa to nie kwestia zarobków, a odpowiedzialności.

Przez ostatnie miesiące z pewnością śledził Pan sytuację w spółdzielni. Częste zmiany w radzie nadzorczej i jeszcze częstsze w zarządzie, ogólne niezadowolenie spółdzielców przełożyło się na fatalny obraz Łęczycanki. Po wszystkich zmianach można jednoznacznie stwierdzić, co jest jej największym problemem?
Otoczka spółdzielni wskazywała kilka newralgicznych punktów, którymi przyszły członek zarządu powinien się zająć. Bez wątpienia bardzo dużym problemem spółdzielni, co dało się zauważyć, jest przerost zatrudnienia. Struktura organizacyjna w spółdzielni moim zdaniem
zatrzymała się w czasie. Nie zakładam od razu redukcji etatów, mówię tutaj o wykorzystaniu czasu pracy. Jedni pracownicy wykonują swoją pracę na zwiększonych obrotach, inni pracują mniej, to trzeba zmienić i będzie to moje pierwsze zadanie. Ale zacznę od zarządu, który chcę
zmniejszyć do dwóch osób. W tej spółdzielni nie ma potrzeby zatrudniania trzech członków zarządu. To wiąże się z wydatkami, a każdą złotówkę trzeba oglądać. Duże pole do popisu dla nowego prezesa to także sprawa rozliczenia ciepła.

Po pierwsze reorganizacja i CO. Jakich zmian jeszcze mogą spodziewać się spółdzielcy?
Duże problemy są także z realizacją ustawy śmieciowej. Trzeba zastanowić się nad kosztami, liczę tu na współpracę z władzą miasta. Zweryfikuję też umowy podpisane z zewnętrznymi firmami, będę chciał renegocjować te, które zostały zawarte na niekorzystnych warunkach. Dramatem do tej pory było pozyskiwanie pieniędzy z zewnątrz, np. na termomodernizację. Będę to zmieniał.

Mieszkańcy kojarzą Pana głównie z partią Twój Ruch. Wprowadzi Pan politykę do spółdzielni?
Spółdzielnia to nie miejsce do prowadzenia polityki. Większość kreatywnych osób należy do różnych organizacji, czy to politycznych, czy społecznych. Jedyną polityką jaką będę uprawiał jako prezes, to polityka członków spółdzielni, czyli dbanie o interes i rozwój spółdzielni.

500 zł podwyżki dla mundurowych.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie