Lekarz odesłał pacjenta z cukrzycą, bo myślał, że to koronawirus

Joanna Kaźmierczak
Joanna Kaźmierczak
Udostępnij:
W przychodni w Piątku odmówiono udzielenia pomocy choremu na cukrzycę mężczyźnie. Lekarz bez badania stwierdził, że pacjent może mieć koronawirusa i odesłał go do szpitala covidowego w Kutnie.

Do tego przykrego incydentu miało dojść w czwartek (18 listopada) w jednej z przychodni w Piątku.

- Tego dnia czułem się bardzo kiepsko, dostałem drgawek i podejrzewałem, że rośnie mi temperatura ciała. Przejeżdżając z kierowcą przez Piątek, postanowiłem, że pójdziemy do przychodni, bo do najbliższego szpitala było dosyć daleko. Tam lekarz z odległości trzech metrów zapytał, co mi jest. Odpowiedziałem, że mam duszności, drgawki i bardzo źle się czuję. Doktor bez badania stwierdził, że to ewidentnie koronawirus i powinienem jechać do kutnowskiego szpitala zrobić sobie test. Poprosiłem, aby zadzwonili na pogotowie, bo nie miałem siły. Lekarz stwierdził, że nie jest od tego, aby dzwonić po karetkę. Postanowiłem, że sam zadzwonię po pomoc na 112. Opowiedziałem o tym, jak się czuję. Gdy dyspozytor dowiedział się, gdzie obecnie jestem, chciał rozmawiać z lekarzem. Chciałem przekazać telefon, ale doktor nie chciał z nim rozmawiać. Dyspozytor poprosił mnie, aby przełączył rozmowę na tryb głośnomówiący. Powiadomił lekarza, że jego obowiązkiem jest mi udzielić pomocy. Lekarz jednak stwierdził, że zna swoje obowiązki. Dyspozytor powiadomił mnie, że wysyła właśnie karetkę, a o całym zajściu powiadomi policję. Po zakończonej rozmowie lekarz kazał mi opuścić przychodnię. Na szczęście nie musiałem długo czekać na karetkę. Tam zrobiono mi podstawowe badania i okazało się, że miałem cukier ponad 300, temperaturę prawie 40 stopni oraz podwyższone ciśnienie 180/120. Ratownik z karetki poszedł do przychodni, aby wyjaśnić, czemu nikt nie chciał udzielić mi pomocy. Lekarz przed przychodnią zaczął wyzywać personel karetki m.in. od „taksówkarzy medycznych”. Gdy ratownik powiadomił lekarza, że za chwilę na miejscu będzie policja, to ten po trzech minutach opuścił przychodnię – mówi Dominik Krzysztofik, pacjent, który potrzebował pomocy.

Pan Dominik został przetransportowany karetką pogotowia do szpitala w Łęczycy, gdzie po wykonanych badaniach okazało się, że choruje na cukrzycę. Łodzianin wcześniej nie wiedział o swojej chorobie. Pacjent opuścił łęczycki szpital w środę.

- Informacje o tej interwencji otrzymaliśmy z WCPR, numeru alarmowego 112 około godz. 12.30. Tam w przychodni medycznej doszło do nieporozumień pomiędzy pacjentem, a jednym z lekarzy. Kiedy policjanci przyjechali na miejsce był tam już tylko zgłaszający interwencje pacjent, a lekarz miał pojechać na dyżur do innej placówki. Natomiast na miejscu był Zespół Ratownictwa Medycznego, wezwany przez zgłaszającego, który przetransportował go do szpitala. Funkcjonariusze pouczyli zgłaszającego o możliwościach prawnych. Natomiast do chwili obecnej nikt nie złożył zawiadomienia dotyczącego tej interwencji, niemniej jednak sprawdzamy czy zdarzenie nie nosi znamion czynu zabronionego - powiedział st.asp. Mariusz Kowalski, oficer prasowy Komendanta Powiatowego Policji w Łęczycy.

Mimo wielu prób, nie udało nam się uzyskać w tej sprawie komentarza od właściciela przychodni oraz lekarza będącego wówczas na dyżurze. Dzwoniliśmy do placówki kilkukrotnie, lecz za każdym razem nie było osoby upoważnionej do udzielenia nam komentarza w tej sprawie.

Co o tej sprawie myślą przedstawiciele łódzkiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia?

- Każdy pacjent w stanie zagrożenia życia ma prawo do uzyskania pomocy w placówce medycznej. Poradnie POZ otrzymują od NFZ dodatkowe pieniądze na utrzymywanie stanu gotowości do udzielania świadczeń w reżimie sanitarnym. Zatem lekarz może udzielić pomocy – odpowiednio zabezpieczony - także pacjentowi, u którego podejrzewa zakażenia koronawirusem. Do Działu Procesów Obsługi Klientów ŁOW NFZ nie wpłynęło dotąd zgłoszenie dotyczące odmowy udzielenia pomocy pacjentowi w przychodni w Piątku. Prosimy pacjenta, któremu odmówiono pomocy, o złożenie skargi. Będziemy to wyjaśniali – mówi Anna Leder, rzecznik prasowy Łódzkiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ.

– Złożę skargę do NFZ i zawiadomię prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa przez tego lekarza – mówi Dominik Krzysztofik.

Radosław Fogiel o komisji śledczej ws. Pegasusa w Sejmie

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie