Uciekli z dziećmi przed wojną na Ukrainie. Schronienie znaleźli pod Daszyną ZDJĘCIA

Joanna Kaźmierczak
Joanna Kaźmierczak
Na zdjęciu pani Nadia. Kobieta przyjechała do Polski z czworgiem dzieci. Mąż został wolontariuszem na Ukrainie
Na zdjęciu pani Nadia. Kobieta przyjechała do Polski z czworgiem dzieci. Mąż został wolontariuszem na Ukrainie Joanna Kaźmierczak
Udostępnij:
Ponad 20 Ukraińców znalazło schronienie w Walewie w gminie Daszyna. - Na Ukrainie został mój mąż, rodzice i dziadkowie. Do Polski przyjechałam z dwójką dzieci - mówi Ira

Przez granicę polsko-ukraińską przechodzą setki ludzi uciekających przed wojną. Polacy starają się im pomagać na wszelkie możliwe sposoby - dostarczają prowiant, leki i inne artykuły pierwszej potrzeby. Kilka dni temu na do Walewa w gminie Daszyna przywieziono uchodźców z Ukrainy. Obecnie przebywają tutaj cztery rodziny, które pochodzą z miasta Rivne (Równe).

- O tym, że wybuchła wojna dowiedzieliśmy się z mediów i telefonów. Na nasze numery wysłano ostrzeżenie o nalotach rosyjskiego wojska, wyły też syreny alarmowe. Kazano nam zostać w domach, a później schodzić z najpotrzebniejszymi rzeczami do schronów. Jakiś czas później dowiedzieliśmy się, że rakieta rozwaliła lotnisko w naszym mieście. Powiedziano nam, że w Polsce zostanie nam udzielona pomoc i tak też się stało - wyznaje nam Nadia.

- Wprowadzono godzinę policyjną. Trwała ona od 22 do 6 nad ranem. Nie można było wychodzić na ulicę, a w domu musieliśmy mieć zgaszone światła. Do Polski przyjechałam z 12-letnim synem Antonem. W Ukrainie pracowałam jako księgowa - mówi Larisa.

Z granicy uchodźcy przewiezieni zostali do jednego z kutnowskich kościołów, a następnie do Walewa.

Mąż pani Nadii został na wojnie

- Do Polski przyjechałam czworgiem dzieci (2 synów, 2 córki). Mąż został na Ukrainie wolontariuszem. Opowiadał mi, że zajmuje się m.in. ewakuacją osób niepełnosprawnych z Kijowa. Mówił, że brakuje broni. Wolontariusze przygotowują m.in. koktajle mołotowa. Cały czas mam kontakt z moim mężem - dodaje Nadia.

- Na Ukrainie został mój mąż, rodzice i dziadkowie. Do Polski przyjechałam z dwójką dzieci - mówi Ira.

Z kobietami i dziećmi jest pan Władimir

- Pozwolili mi razem z żoną opuścić kraj, ponieważ nie miałem przeszkolenia wojskowego i mam trójkę dzieci (14, 8 i 2,5 roku) - wyznaje nam pan Władimir.

Gdy zapytaliśmy uchodźców, czy po wojnie chcieliby wrócić do kraju bez wahania odpowiedzieli, że tak.

- Modlę się za naszego prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. To dobry człowiek. Modlę się, aby jak najszybciej skończyła się ta wojna. Dziękujemy Polakom za pomoc i wsparcie w tym trudnym dla nas czasie. Wszyscy bardzo o nas dbają, niczego nam nie brakuje - dodaje Nadia.

Gmina Daszyna pomaga uchodźcom

- Sytuacja jest bardzo dynamiczna, jeśli nie wystarczy miejsc w Walewie, uchodźcy znajdą schronienie w nowym DPS-ie w Drzykozach (placówka może pomieścić nawet 80 osób). Dzieci, które przyjechały z Ukrainy zostały już przebadane – usłyszeliśmy od Zbigniewa Wojtery, wójta gminy Daszyna.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Politycy w studiu i.PL krytykują wpis Sikorskiego o Nord Stream

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie